Zaproszenie
Rozdziały
Dawne karczmy
Trasa smakoszy
Produkty regionalne
Kontakt
Rozdziały

Biesy, czarty i inni wysłannicy piekieł w dawnych czasach częściej niż dziś zasiedlały ludzkie siedziby, a najchętniej przebywały tam, gdzie bliskość nagromadzonych grzechów ludzkich pozwalała im dybać na zbłąkane dusze. Gdzież mogłoby być lepsze ku temu miejsce jak nie w karczmach, które swoją atmosferą pobudzały fantazję, wodziły na pokuszenie i odsłaniały ludzkie słabości?


Karczmy, których nie ma

Czasy, gdy w każdej wsi i na rozstaju dróg czekała na wędrowców gościnna karczma, zniknęły w mrokach historii. Dawnych karczm z ich specyficznym klimatem i sposobem przyjmowania gości nie sposób zastąpić współczesnymi lokalami gastronomicznymi nawet o najbardziej wyszukanym wystroju. Jednak wspomnienia o karczmach sprzed wieków wciąż żyją, odtwarzane i pielęgnowane przez regionalistów, etnografów i pasjonatów.


Ta żartobliwa piosenka nieznanego autora, śpiewana przez parę pokoleń, nader lekko traktuje atmosferę spożywania alkoholu i wesoły nastrój, będący wynikiem częstego obcowania z mocnymi trunkami. Polska sarmacka, czasy Sasów i „złotej wolności” zda się spływały miodem, piwem i gorzałką.  Zaprawdę w sztuce i literaturze staropolskiej suto zakrapiane biesiady, a nawet opilstwo, nie był niczym nagannym, wystarczy wspomnieć fraszkę Jana Kochanowskiego "O doktorze Hiszpanie", puentującą życie dworskie za czasów króla Zygmunta Augusta:

Od jednej przyszło aż więc do dziewiąci

A doktorowi mózg się we łbie mąci.

„Trudny – powiada – mój rząd z tymi pany:

Szedłem spać trzeźwo, a wstanę pijany".


Znana od stuleci tradycyjna polska gościnność nadal zaskakuje podróżnych odwiedzających nasz kraj. Ta sympatyczna cecha uznawa jest przez zagranicznych gości za przymiot charakteryzujący narody słowiańskie. Dzisiejszy klimat i urok regionalnych karczm Małopolski wywodzi się wprost z owej gościnności. Sięga czasów, gdy każdy wędrowiec mogł liczyć na przenocowanie i skromną strawę, nawet u bardzo ubogich ludzi. Niektórzy podejmowali znacznie nawet zamożniejszych od siebie podrożnych, odmawiając przyjęcia zapłaty za gościnę. Wiemy z przekazow sięgających Średniowiecza, jak wyglądały owczesne podroże. Były uciążliwe, a przede wszystkim trwały bardzo długo, nie tylko ze względu na brak dróg i rodzaj transportu (konno, wołami, pieszo), ale rownież na długość postojow. Co było początkowo wymogiem bezpieczeństwa czy moralnym poczuciem obowiązku udzielenia schronienia w drodze komuś, kto nie przeżyłby bez tej pomocy wśród bezdroży i gęstych lasow, stało się dobrym obyczajem. Pisze Adam Mickiewicz w Panu Tadeuszu:

Brama na wciąż otwarta przechodniom ogłasza,

że gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza.


Taberna – tak nazywano pierwsze karczmy na ziemiach polskich. Termin ten pochodzi z łaciny, a pierwsza wzmianka o nich dotarła do nas dzięki kronikarzowi Gallowi Anonimowi w XI wieku. Wtedy to przy głównych traktach, mostach i przeprawach, miejscach pobierania ceł czy targowiskach pojawiła się potrzeba stworzenia „domów zajezdnych”.


Karczma była wdzięcznym tematem literackim. Umieszczano w niej akcję powieści sensacyjnych i fantastycznych, romansów i utworów filozoficznych. Wielcy pisarze nakazywali swoim bohaterom cieszyć się życiem, cierpieć lub podejmować decyzje wśród ciosanych belek i drewnianych ścian karczmianych przybytków.

Copyright © MOT 2010
Polska MOT Małopolska
Programowanie: Website