Zaproszenie
Rozdziały
Dawne karczmy
Trasa smakoszy
Produkty regionalne
Certyfikacja regionalnych karczm małopolski
Kontakt
W STROFACH POETÓW

Karczma była wdzięcznym tematem literackim. Umieszczano w niej akcję powieści sensacyjnych i fantastycznych, romansów i utworów filozoficznych. Wielcy pisarze nakazywali swoim bohaterom cieszyć się życiem, cierpieć lub podejmować decyzje wśród ciosanych belek i drewnianych ścian karczmianych przybytków.



Tak było począwszy od rubasznych scen w Trylogii i Krzyżakach Henryka Sienkiewicza poprzez klasyczne opisy zamieszczone przez Adama Mickiewicza w Panu Tadeuszu i dzieła traktujące karczmy jako tło akcji, chociażby Austerię Juliana Stryjkowskiego, Lalkę Bolesława Prusa, Niespodziankę Karola Huberta Rostworowskiego, Sędziów Stanisława Wyspiańskiego po kultowego Wiedźmina Andrzeja Sapkowskiego.

Karczmę przedstawiano jako sacrum lub profanum. Wystarczy porównać karczmę Jankiela z Pana Tadeusza, przesiąkniętą niepodległościową symboliką, z karczmą z Chłopów Władysława Reymonta. W pierwszym dziele mamy bowiem do czynienia z karczmą jako siedzibą loży masońskiej, miejscem niemal sakralnym, gdzie spotykają się działacze niepodległościowi, w drugim zaś karczma jest miejscem zakazanym, gdzie biednego Kubę wodzi się na pokuszenie.

O karczmach pisano różnie w różnych okresach dziejowych. O ile karczmę "Rzym" w Suchej Beskidzkiej, kojarzoną z balladą Adama Mickiewicza Pani Twardowska, możemy dziś "dotknąć" i przeszukać dokładnie w nadziei odkrycia śladów po niezwykłych gościach, inne karczmy owiane legendą pozostaną dla nas zagadką. Do świadomości pokoleń przejdzie taki ich obraz, jaki pozostał w strofach poetów.

W szerszym odbiorze utrwaliło się kilka z nich, głównie za sprawą śpiewanych wierszy, dzieł poetów z początku XX wieku. Zaadaptowano na przykład na nastrojową balladę wiersz polskiego poety okresu międzywojennego, związanego z grupą literacką Skamander, Jerzego Lieberta, Jurgowska Karczma, i tak najsłynniejsza bodaj karczma zagościła w repertuarze Leszka Długosza, barda Piwnicy pod Baranami:

Raczej zawróć, raczej nadłóż parę staj,

Choćby ziąb cię spalił, wiatr oślepił -

Przed tą karczmą nie zatrzymuj sań:

Nie pij, moja miła, nie pij...

Tam z kieliszków wyskakuje siny bies,

Czuły tenor, bies rozanielony,

Stuknie w szkło -- już w kieliszku pełno łez,

A on płacze, coraz wyższe bierze tony...

Stuknie w szkło, weźmie cis, wstrzyma czas

I z wieczności - sama wiesz najlepiej -

Będzie łkał: jeszcze jeden do mnie raz

Przepij, moja luba, przepij.

Brzękną szkła... patrzysz w krąg - tenor sczezł,

Ton ostatni jeszcze słania się po stole,

A z kieliszka drugi bies, rudy bies,

Wyjrzał tępy - czarną bruzdę ma na czole.

Wlepił wzrok: w mózgu myśl, ostra kra -

Tęskny gzygzak tnie ci czoło między brwiami...

Stuknął w szkło - już w kieliszku jestem - JA!

Nie pij czasem, nie daj się omamić!

- Ty żeś to, mój miły? - Brzękną szkła -

Pękną ściany, dach dwupoły się rozłamie,

Miast posadzki - czarny lej bez dna.

I zakracze z wszystkich stron niepamięć...

Tylko walczyk czarci będzie łkał

Słodki walczyk - ach, niezapomniany!

Pierwsze pas, drugie pas, trzecie pas

I wypłyniesz lekka poprzez ściany...

Karczma we wsi Jurgów na Spiszu, w Dolinie Białki, stała się dzięki piosence popularna wśród turystów, chociaż po niej samej nie zostało ani śladu. Stoi jeszcze drewniany kościół, tartak, historyczne zagrody Sołtysów i zespół szałasów pasterskich, ale karczma ostała się tylko we wspomnieniach artysty. Młodopolscy rozhukani poeci często zajeżdżali do Jurgowa powozami, saniami, wśród salw śmiechu i szalonych pomysłów. Odbywały się tam hulanki i swawole, jak to w karczmach. Sam Liebert, który w swojej twórczości często powracał do motywów przemijania i śmierci, poważnie chory na gruźlicę, zmarł młodo w wieku 27 lat.

Za to Czartak, rozsławiony przez poetów skupionych wokół Emila Zegadłowicza, to nie tylko nazwa karczmy, ale całej formacji literackiej. Tak nazywało się czasopismo literacko-artystyczne wydawane w Wadowicach, Warszawie i Krakowie oraz grupa związanych z pismem poetów i prozaików (Edward Kozikowski, Jan Wiktor, Emil Zegadłowicz). Nazwa wzięła się od strażnicy stojącej na granicy Księstwa Zatorskiego, a była to starodawna karczma norbertanek z Krakowa. Karczma była murowana, z łamanego kamienia jak obronny dwór, jednak istniała tylko do 1942 roku. Niedługo miejsce, w którym stała, zaleją wody jeziora po utworzeniu zapory Świnna Poręba. W utworach poetów spod znaku Czartaka, obok zainteresowania folklorem regionu podhalańsko-beskidzkiego widać także pewien mistycyzm religijny i społeczny. Jak poeci widzieli karczmę? To, co było manifestem artystycznym grupy, przedstawia nostalgiczny, a zarazem bardzo ekspresyjny obraz karczmy w wierszu Bolesława Leśmiana zatytułowanym po prostu Karczma:

Między niebem a piekłem, wśród słynnych bezdroży,

Które lotem starannie pomija duch boży,

Stoi karczma, gdzie widma umarłych opojów

Święcą tryumf swych szałów pijackich i znojów.

Skąpiec, co mrąc, ostatnie połknął ametysty,

Znajdzie tu za dwa grosze nocleg wiekuisty -

I zbrodniarz, co w błysk noża zachował swą wiarę,

Zdoła tutaj niejedną nadybać ofiarę -

I nierządnica, sennym wabiąca pachnidłem,

Brwi nabytym w tej karczmie barwi błękitnidłem,

By się mizdrzyć do cieniów jakiegoś tłuściocha,

Co po śmierci w tych barwach lubieżnie się kocha.

I są w karczmie grajkowie, stłoczeni w kapelę,

Co dbają o pląs cieniów i o ich wesele,

A grają im takiego szczękacza - brzękacza,

Że karczma z tancerzami w otchłań się zatacza,

I przyźbą przytupując, wstrząsa tłum ich dziki,

Aż im w ślepiach migają te krwawe świerszczyki!

Jedna tylko za piecem ukryta starucha,

Mać pięciorga wisielców - tej wrzawy nie słucha

I pośmiertnie skulona, śni sobie po cichu

Cuda pierwszej miłości, spełnionej na strychu,

I zawzięcie słodkiemu oddana wspomnieniu,

Gra polkę - wytrzykąta na rdzawym grzebieniu.

Oprócz budynku Czartaka, w którym mieściło się stare karczmisko, właściciel dóbr Świnna Poręba w XVIII wieku obok drogi wiodącej z Wadowic do Mucharza nad rzeczką Nawieśnicą wybudował karczmę. Karczmarzami byli zaś Żydzi jako dzierżawcy. Później w tym budynku mieszkali ludzie pracujący w dworze. W 1970 roku budynek został rozebrany. Kilometr dalej w stronę Wadowic, na granicy porębsko-gorzeńskiej nad rzeką Ponikiewką, była trzecia karczma (dzisiaj na tym miejscu jest restauracja "Czartak"). Karczmę prowadził Żyd, który pobierał również opłaty, zwane myto, od ludzi jadących na jarmark i wiozących towary. Miejsce to nadal wśród miejscowych nazywane jest "myto".

Jak jest dzisiaj? Dalej wśród poetów błąka się tęsknota za klimatem starej karczmy, gdzie strudzony wędrowiec mógł przysiąść, by spokojnie przemyśleć etapy swojej bytności na tym świecie. Oglądając się wstecz, widział przebyte drogi, spotkanych ludzi i ich historie, a patrząc przed siebie, planował, przewidywał i określał cel, do którego zmierza. Karczma to takie metafizyczne miejsce w życiu, gdzie jest czas na refleksję, gdzie z racji krzyżujących się dróg i tymczasowości spotkań nabiera się dystansu do realnego świata, a nawet do wieczności. Janusz "Cybull" Skwira, toruński bard, poeta, gitarzysta, wokalista, autor tekstów i muzyki, oddaje najpełniej tęsknotę młodego pokolenia do starych karczm tym oto utworem zatytułowanym Karczma Zbłąkanych Dusz:

W starej karczmie, przy zapomnianym trakcie

zrobię przystanek na chwilę

karczmarz piwa naleje, spojrzy przyjaźnie

uśmiechnie się miło

odpocznę, zanurzę usta w piwie i pomyślę

Stara Karczma Dla Zbłąkanych Dusz

niczym widmo pośród gór

Stara Karczma Dla Zbłąkanych Dusz

niczym przystań pośród chmur

Na żadnej mapie jej nie znajdziesz

nikt nie wie, gdzie jest

Tylko czasem, gdy góry mgła okryje

Gdy zbłąkany dzik czy pies

Zobaczysz światła jakby zza drzew

to będzie:

Stara Karczma Dla Zbłąkanych Dusz

gdzie strawa i nocleg dla wszystkich

w Starej Karczmie Dla Zbłąkanych Dusz

gdzie ciepłem kominka nogi swe ogrzejesz

Wróć do rozdziałów
Copyright © MOT 2010
Polska MOT Małopolska
Programowanie: Website