Zaproszenie
Rozdziały
Dawne karczmy
Trasa smakoszy
Produkty regionalne
Certyfikacja regionalnych karczm małopolski
Kontakt
ECH, TY WÓDECZKO !

Ta żartobliwa piosenka nieznanego autora, śpiewana przez parę pokoleń, nader lekko traktuje atmosferę spożywania alkoholu i wesoły nastrój, będący wynikiem częstego obcowania z mocnymi trunkami. Polska sarmacka, czasy Sasów i „złotej wolności” zda się spływały miodem, piwem i gorzałką.  Zaprawdę w sztuce i literaturze staropolskiej suto zakrapiane biesiady, a nawet opilstwo, nie był niczym nagannym, wystarczy wspomnieć fraszkę Jana Kochanowskiego "O doktorze Hiszpanie", puentującą życie dworskie za czasów króla Zygmunta Augusta:

Od jednej przyszło aż więc do dziewiąci

A doktorowi mózg się we łbie mąci.

„Trudny – powiada – mój rząd z tymi pany:

Szedłem spać trzeźwo, a wstanę pijany".



" Ech ty wódeczko, ech ty niecnoto

Ileś ty mnie razy przewróciła w błoto

Ileś ty ze mnie garniturów zdarła

Ech ty, wódeczko, lejże się do gardła

Panno szanowna, Panno wielmożna

Chętnie bym cię pocałował,

gdyby było można "

Nie tylko na dworach magnackich trunki lały się strumieniami, a głowy parowały od "procentów", również wśród biedoty zwyczaj opijania ciężkiego tygodnia pracy należał do swoistego rytuału. Wieśniacy pili w karczmach zwłaszcza w niedzielę po mszy, wykorzystują naturalną bliskość przybytku bożego od przybytku rozrywki. Pisało tym Grzegorz Paweł z Brzezin, pisarz i teolog ariański: Jako widzim, stoi też niedziela, i święta dla kościół i dla karczmy, bo tam dokonują ofiar Baalowych, wieczornych sub altera specie, co był po ranu w kościele. W karczmach przy jarmarkach upijano się przy okazji zawartych transakcji i niejeden zarobek trafił do kabzy karczmarza. Nie wylewano za kołnierz przy takich uroczystościach, jak chrzciny, wesela, pogrzeby. To właśnie karczma były miejscem gromadzącym gości, tu kwitło życie sąsiedzkie i towarzyskie. Początkowo z trunków podawano tylko piwo, a dla zamożniejszych gości, zwłaszcza szlachty -sycone miody. Zwykłe piwo był warzone z jęczmienia, nie zawierało zbyt wiele alkoholu i smakowało dość podle. Nieco lepsze i mocniejsze było tak zwane piwo dubeltowe. W XVI wieku piwo na użytek domowy sporządzano w prymitywnych urządzeniach do fermentacji, zaś warzeniem tego sprzedawanego w karczmach trunku zajmowali się najpierw wiejscy lub miejscy piwowarzy.

Poźniej w rezultacie brutalnej polityki folwarcznej chłopom odebrano prawo warzenia piwa lub ograniczono je do warzenia w ramach uroczystości rodzinnych. Wiemy o tym z wyroku sądu referendarskiego z 1612 roku: (…) co się dotycze browarów, których się poddani upominali, jakoby one zdawna wolne mieli (…) tedy, iż w pomienionej wsi od kilkunastu lat zbudowany jest browar (…) nakazujemy, aby ci poddani powinni beli piwo z folwarka brać nie robią sobie nic potym piwa, okrom na wesele, albo i w inszy czas, jako się w drugich tego starostwa wsiach zachowuje za opowiedzeniem się urodzonemu staroście naszemu.

Obok słynnych, szlachetnych gatunków piwa, jak na przykład wareckie, którym miał się zachwycić sam papież Klemens VIII, będący wcześniej nuncjuszem w Polsce, w folwarcznych browarach produkowano podłej jakości, niskoprocentowe "taźbiry". Jako monopoliści, karczmarze podawali je, nie przejmując się powszechną krytyką, jak ta przytoczona w anonimowym utworze Lament chłopski na pany:

Co nie bywało przedtem jako żywo,

Nie chodź do wsi sąsiedniej na piwo

U pana zasie zarobią go z jarzu,

Z sieczki, z tatarki

- wydaj go szynkarzu

Wiemy też z opisów wojewody poznańskiego Krzysztofa Opalińskiego, autora satyr, że taki monopol piwowarów odbił się fatalnie na jakości piwa:   Gdzie wolny szynk piw bywał, zwłaszcza w księżych dworach, teraz i to odjęto, i pić każą piwo, którym by same trzeba diabły truć w piekle.

Spożycie piwa w owych czasach szacuje się na około 100-150 litrów rocznie, a bogatszy chłop czy szlachcic wypijał go dziennie w ilości od dwóch do trzech litrów. Spożycie gorzałki było w XVI i XVII wieku niewielkie, pito jej rocznie około dwa, trzy litry na osobę. W browarach znajdował się zwykle specjalny "garniec", często miedziany, do warzenia gorzałki. Tę produkowano najczęściej z żyta, z dodatkiem słodu jęczmiennego lub pszennego.

Kwestia pijaństwa była związana z modą i pozytywnym wizerunkiem pijaka jako staropolskiego macho, z czym wiązał się też sposób picia. Toasty wznoszono do dna, lano trunki do kieliszków bez nóżek. W ubogich karczmach, by szybciej poczuć się zamroczonym, stosowano różne zabiegi: zaprawiano ciepłe piwo gorzałką, podawano je ze startymi na drobną mączkę liśćmi konopi, dolewano araku czy innych "eliksirów", takich jak tru- jący serwaser, czyli kwas saletrzany. Wiejskie karczmy nie grzeszyły bogatym asortymentem potraw. Jedzenie najczęściej ograniczało się do kiszonej kapusty, śledzi, słoniny, czerstwego chleba. Pito wiec na ogół bez solidnej zakąski, a alkohol błyskawicznie "mącił we łbach". Wino i miód pitny były trunkami elitarnymi, zastrzeżonymi dla szlachty i bogatych mieszczan.

Karczmarze w imieniu właścicieli dawali chętnie wódkę na kredyt, a nawet jako zapłatę za pracę w polu. Od wesołej zabawy przy alkoholu blisko do tragedii. W wierszowanym utworze księdza Serafina Gamalskiego, pisarza z czasów saskich, który wsławił się takimi dziełami jak chociażby Wódka poczesna bezbożna czy Lepsi diabli niż wódka, czytamy:

O! Gdyby taki proces na wódkę wydano,

żeby jej, bez medyka rady nie pijano;

Wyschłoby w Polsce naszej źródło wiela złego,

Lepszeby wybuchnęły dobra potrzebnego

O prawdziwym alkoholizmie i mrocznych stronach karczmianego życia możemy mówić od momentu, kiedy to w karczmach pojawiła się wódka produkowana z ziemniaka. Zastąpiła ona piwo i niewinne kilkunastoprocentowe miody, zwłaszcza w Galicji, gdzie była najtańsza. Wynalazki te zbiegły się w czasie z olbrzymim zubożeniem wsi na skutek wojen i złej gospodarki zaborców. Rzesze pijanych zasilali weterani wojenni i najemni robotnicy innych nacji, chłopi pozbawieni ziemi, słowem - społeczność zwana "ludźmi gościńca". Do legendy przeszli zamieszkujący okolice Limanowej tak zwani Talianie, czyli włoscy robotnicy kolejowi, przepijający całe zarobki wespół z miejscowymi. Wtedy też z pejzażu karczm zniknęły rodzinne uroczystości, pojawiły się za to bijatyki, krwawe, męskie porachunki i desperacko topione w wódce ostatnie grosze i nadzieje. W księgach miejskich Uniejowa czytamy:

Gdy przyszedł pijany od szynkarek, córkę moją, a żonę swoje odarł z koszule, a nagą wlókł za nogi brzemienną przez rynek.

W XIX-wiecznej literaturze o tematyce społecznej znajdujemy przejmujące obrazy degeneracji jednostek i dramatów rodzinnych wywołanych nadużywaniem alkoholu. Z reguły słowo "karczma" i jego odpowiedniki mają w nich jak najgorsze konotacje. Odnajdujemy je również w początkach XX wieku, a w opisach tego typu celuje pisarz Władysław Orkan. Jego obserwacje, przesycone opisami trudnego życia u stóp Gorców, obfitują w przejmujące obrazy pijackich tragedii. Znani pisarze-społecznicy, tacy jak Maria Konopnicka i Eliza Orzeszkowa, często przypisują pijaństwu ludzkie problemy, biedę, przemoc, trudne położenie całych rodzin i społeczności wiejskich.

Nadużywanie wódeczki musiało być ówcześnie problemem na tyle dużym, że sytuacja doprowadziła do zorganizowanej walki z alkoholem, a nawet do jego symbolicznego uśmiercenia i pogrzebania! Stało się to we wsi Krzeszów koło Wadowic, gdzie za sprawą proboszcza, księdza Barcika, bardzo prężnie działało jedno z Bractw Trzeźwości. Jego członkowie postanowili pochować gorzałkę w ziemi, ażeby więcej między ludkami nie psociła ani duszy nie dawała na ofiarę diabłowi. Postawiono zatem gorzałce solidny nagrobek z cegły o wysokości około 8-10 stóp (czyli około dwa i pół metra), po którym dziś już nie ma niestety śladu, zachowały się jednak opisy i ryciny oraz relacja Władysława Anczyca w "Tygodniku Ilustrowanym" z 1862 roku. Tu, w Małopolsce, gorzałka musiała dawać duszę na ofiarę diabłowi dość powszechnie, skoro ruch abstynencki, który narodził się w Stanach Zjednoczonych w 1828 roku i przywędrował do Polski z Europy Zachodniej, zbierał wielkie plony. W diecezji tarnowskiej śluby całkowitej abstynencji lub umiarkowania złożyło 75 procent wiernych. Realnej poprawy jednak nie było, gdyż "uśmierconą" gorzałkę zastepowano pozornie niewinnymi trunkami, jak herbata z rumem lub arakiem.

 

Wróć do rozdziałów
Copyright © MOT 2010
Polska MOT Małopolska
Programowanie: Website