Zaproszenie
Rozdziały
Dawne karczmy
Trasa smakoszy
Produkty regionalne
Certyfikacja regionalnych karczm małopolski
Kontakt
GOŚĆ W DOM, BÓG W DOM

Znana od stuleci tradycyjna polska gościnność nadal zaskakuje podróżnych odwiedzających nasz kraj. Ta sympatyczna cecha uznawa jest przez zagranicznych gości za przymiot charakteryzujący narody słowiańskie. Dzisiejszy klimat i urok regionalnych karczm Małopolski wywodzi się wprost z owej gościnności. Sięga czasów, gdy każdy wędrowiec mogł liczyć na przenocowanie i skromną strawę, nawet u bardzo ubogich ludzi. Niektórzy podejmowali znacznie nawet zamożniejszych od siebie podrożnych, odmawiając przyjęcia zapłaty za gościnę. Wiemy z przekazow sięgających Średniowiecza, jak wyglądały owczesne podroże. Były uciążliwe, a przede wszystkim trwały bardzo długo, nie tylko ze względu na brak dróg i rodzaj transportu (konno, wołami, pieszo), ale rownież na długość postojow. Co było początkowo wymogiem bezpieczeństwa czy moralnym poczuciem obowiązku udzielenia schronienia w drodze komuś, kto nie przeżyłby bez tej pomocy wśród bezdroży i gęstych lasow, stało się dobrym obyczajem. Pisze Adam Mickiewicz w Panu Tadeuszu:

Brama na wciąż otwarta przechodniom ogłasza,

że gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza.



Co więcej, schronienie się pod dach gospodarzy było rękojmią bezpieczeństwa i dawało azyl osobom zagrożonym zemstą czy uciekającym pogoni. Właściciele dworow i większych domostw utrzymywali w stanie gotowości więcej przestrzeni, niż byli w stanie sami wykorzystać, nie wiedząc, z ktorej strony i w jakiej liczbie mogą zjawić się strudzeni podrożni. Do dziś zwyczaj ten objawia się w symbolicznym wymiarze w postaci jednego dodatkowego nakrycia przy wigilijnym stole dla nieznanego wędrowca, gdy nastaje magiczny wieczor poprzedzający święto Bożego Narodzenia.

Podróżni w dawnych wiekach, mimo powszechnej gościnności, nie zdawali się całkowicie na łaskę napotkanych na trasie domostw. Nie było planów podroży i rozkładow jazdy, ba!, nawet dokładnych map, nie można więc było przewidzieć miejsc i czasu postojow. Często w mroku nocy wypatrywano światła i nasłuchiwano szczekania psow, świadczących o zbliżaniu się do ludzkiej siedziby. W drogę wybierano się więc dużym orszakiem, z własną żywnością, pościelą, sprzętami i służbą. Zdobycie informacji o możliwościach postoju było cenne, zważywszy, że pierwsza mapa ziem Krolestwa Polskiego, na ktorej obok drog, kolei, stacji pocztowych, kościołow, kaplic i młynow oznaczono też karczmy, została opracowana dopiero w pierwszej połowie XIX w. Pracę nad nią zainicjowali jeszcze przed powstaniem listopadowym oficerowie polscy pod kierunkiem płk. Ignacego Prądzyńskiego, ale przerwały je działania wojenne. Ukończona po powstaniu mapa jako dokument strategiczny pozostała jednak tajna do roku 1843. Udającym się w drogę pozostawało zdanie się na "pocztę pantoflową", zasięganie języka u innych, opowieści podróżych i takie oto rady, jak na przykład ta pochodząa od intendenta dworu krola Jana Kazimierza, Gaspara de Tende, znanego jako Pan de Hauteville: Podróżni winni mieć łóżko z materacykiem, małą pierzynę prześieradło oraz siennik (… ) Należy posiadać zapasik 6 do 8 butelek piwa, wina i wódki, a nadto kosz z chlebem i pieczonym mięsem oraz świecę>

Wskazówki takie znalazły sięw pierwszym informatorze turystycznym o nazwie Relacje, będąym opisem podroży, wydanym w Paryżu w 1684 roku, a wydrukowanym potem w siedmiu innych miastach Europy. Podobnie radził podrożym, wybierająym sięw podróż do Polski, matematyk i astronom z Bazylei, Johann Bernoulli, ktory odwiedził między innymi: Warszawę, Białystok i Grodno. Relacjonował on warunki panujące w karczmach z dużym sceptycyzmem: Co zamożniejsi Polacy przywykli w czasie podróży wozić ze sobą łóżka, nakrycia stołowe, żywność - słowem połowę gospodarstwa, stąd oberżyści nie uważają za warte zachodu i wydatków obfitsze zaopatrzenie się.

Oberże, karczmy i zajazdy stanowiły skromną bazę noclegową i korzystano z nich w ostateczności, gdy nie dane było już zatrzymać w przyjaznym domostwie. W czasach sarmackich, gdy przepych i rozpasanie ogarnęły wszystkie dziedziny życia, rownież gościnność obrosła w przesadną formę. Do dobrego tonu należało zatrzymać gości za wszelką cenę, posuwając się do forteli, zdejmowania kół z pojazdow, upijania woźniców i oczywiście samych gości. Bywało, że nadmierna gościnność żądnych kontaktow ze światem gospodarzy graniczyła z przemocą, jak chociażby w przypadku pana Dolskiego z Kobyłowłokow, ktory podobno uprowadzał podrożnych siłą, by uzyskać od nich wieści ze świata, o czym doniósł nam Jan Straszewski.

Podroże były wpisane w styl życia polskiej szlachty. Już Mikołaj Rej zachęcał do wyruszenia na szlaki: Starajże się też zasię, abyś się nie nazbyt domem obarłożył (…) a gdy jużsobie pan młdy podroście (…) nie wadzi mu się też do innych krajów przejechać. Na przełomie XVI i XVII wieku na kilometr kwadratowy przypadało średnio sześć, siedem osób, a 90 procent mieszkańcow parało się rolnictwem, co miało niebagatelny wpływ na styl życia i sposob patrzenia na świat. Na rozległym terytorium Rzeczypospolitej, wśrod puszczy, ostępów, w tysiącach domostw i dworów każdy urządzał się i żył zgodnie z rytmem przyrody, widząc w podrożnym brata i "wysłannika bogow". Pewne jest, ż w dawnych czasach w każej chwili moża był zastukaćdo mijanego dworu lub plebani, wystarczyło odpasać szablęi zasiąść swobodnie za stołem, by zostać przyjęym na poczętunek oraz nocleg. Węrowcy niższych stanów mogli liczyćna gośinny kąt i miskę strawy we włościańkich gospodarstwach. We wsiach bardziej uczęsy zczanych powstawał zaś domy zajezdn e, protoplaści późniejszych hoteli, przeznaczone do odpłatnego świadczenia usług noclegowych. Podobnie był z karczmami. Te wyrosły na gruncie zapotrzebowania na takie usłgi i z tradycją gościnności niewiele miał wspólnego. Były ośodkami życia towarzyskiego, społecznego, handlu i spraw urzędowych. Dostrzec w nich moża przejaw raczkującej komercjalizacji życia i przenoszenia stosunków międzyludzkich na grunt publiczny

-

Wróć do rozdziałów
Copyright © MOT 2010
Polska MOT Małopolska
Programowanie: Website